- Bedřich SMETANA (1824-1884) „Vltava”, „Vyšehrad” (z cyklu „Ma Vlást”)
- Franz LISZT (1811-1886), Rapsodia Węgierska nr. 4, „Mazeppa”, „Les Preludes”
- orkiestra: BERLINER PHILHARMONIKER
- dyrygent: Herbert von Karajan (1908-1989)
- nagranie: 1961 („Mazeppa”), 1968
- wytwórnia: Deutsche Grammophon

Herbert von Karajan nigdy nie nagrał całego cyklu „Ma Vlást” Bedricha Smetany i na płycie z poematami Liszta jest tylko „Wełtawa” i „Wyszehrad”, umieszczone w odwrotnej, niż w partyturze kolejności.
To jego drugie nagranie „Die Moldau”. Pierwsze, bardzo dobrze brzmiące, pochodzi z 1940 roku (!), Potem nagrał to w 1983 dla EMI, ale dźwięk jego wczesnych nagrań cyfrowych pozostawia nieco do życzenia. Karajan sporo utworów nagrał po kilka razy i często te nagrania są prawie identyczne, jeżeli chodzi o dynamikę i tempo („Wełtawa” odpowiednio 12:18, 12:20, 12:17), jakby miał w głowie jakiś precyzyjny co do sekund wzorzec wykonania; różnice dotyczą brzmienia orkiestry i technik nagrań, nie interpretacji. Tylko ostatnia, czwarta wersja, znów dla DG, już nie z Berliner, tylko Wiener Philharmoniker jest nieco wolniejsza (12:40). Ta ostatnia świetna i brzmienie Wiedeńczyków barwniejsze. No i w roli głównej niesamowite nagranie Dziewiątej Dworzaka!
Ale nagranie z 1968 jest wyjątkowe. „Wełtawę” nagrano setki razy, ale w żadnym znanym mi nagraniu intro nie buduje takiego nastroju oczekiwania i w żadnym wejście pierwszego tematu nie jest tak spektakularne.
Stereofoniczne nagranie Stokowskiego jest potwornie wolne w pierwszej części, można zasnąć, zanim zacznie się drugi temat, dla odmiany grany bardzo szybko. Walter w nagraniu mono z końca lat 40. z kolei spieszy się gdzieś w intro, pierwszy temat gra w ciężko akcentowanym rytmie a drugi nie ma ani krztyny lekkości ludowego tańca.
Nagranie Zubina Mehty z Izrael Philharmonic Orchestra jest sympatyczne, ale najbardziej wyeksponowanym instrumentem w pierwszej części jest potwornie wkurzający trójkąt. On tam jest w partyturze, ale chyba nie było intencją Smetany zrobić z „Vltavy” koncert na trójkąt? Taneczny temat Mehta prowadzi tak szybko, że przestaje być „taneczny” a zaczyna „pościgowy”, ale generalnie to fajne nagranie.
Solti gra, jak to Solti, muskularnie i z sekcją dętą na sterydach (u Karajana jest ona głęboko w tle). Uwielbiam Soltiego, ale do Smetany przydaje się odrobina finezji, nie tylko ciężka artyleria.
Oczywiście czeskie wykonania mają atmosferę: Neumann nagrał to z Czeską Filharmonią i Gewandhausem (wolę Gewandhaus), klasyczny już Ančerl jest super, ale dla mnie daleko za Karajanem, bo wejście pierwszego tematu brzmi jakoś nieśmiało, a powinno być spektakularne.
Dwa nagrania „Ma Vlást”, które mogą karajanowym podskoczyć to Paavo Berglund z Staatskapelle Dresden (EMI, obecnie Warner) oraz Nicolaus Harnoncourt z Wiener Philharmoniker (RCA). To ostatnie jest niemal tak wolne, jak Stokowskiego, ale nie mam mowy o nudzie. Od pierwszych taktów wiadomo, że coś tu się wydarzy.
Płytę Karajana kupiłem dla Smetany, ale okazało się, że jego Liszt też wymiata. Za mało jestem z Lisztem osłuchany, więc nie będę się wymądrzał. Dla mnie rewelacja!
Wielka płyta










