Bierzemy w niej udział codziennie, nawet o tym nie wiedząc. W mediach wydaje się dominować, rozgrywana bez względu na wynik i bez względu na sens. Czasem, kiedy ludzie wokół nas zaczynają zachowywać się w sposób, który chwilę wcześniej wydawał się nieprawdopodobny, okazuje się, że to nie chaos. To kolejny etap tej samej gry.
Gry o status. Z tej gry nie można się wypisać, ale można zacząć ją dostrzegać. Will Storr w „The Status Game” rozkłada jej mechanizmy z chirurgiczną precyzją.
Oto główne tezy tej niezwykłej książki: Storr twierdzi, że najważniejszą potrzebą psychologiczną człowieka nie jest bogactwo ani władza, lecz poczucie, że ma się znaczenie w oczach innych. Uznanie, prestiż, reputacja, miejsce w hierarchii grupy.
Status.
Nasze mózgi są wrażliwe na sygnały statusu: pochwały i lekceważenie, komplementy i zawstydzenie, akceptację i wykluczenie. Wiele naszych decyzji życiowych — od wyboru zawodu po poglądy polityczne — jest w istocie strategią zdobywania lub ochrony statusu.
Rozgrywamy zazwyczaj trzy podstawowe gry:
Gra dominacji to status zdobywany poprzez siłę, przemoc, zastraszanie, brutalna konkurencja i nieustającą kontrolę. W skali makro to domena autorytarnych przywódców, mobbujących bossów i bezwzględnych gangsterów. Ale jest jeszcze skala mikro… Codzienne życie, także rodzinne, zwykłych ludzi. Popatrzmy dookoła…
Gra cnoty (virtue game) – w tej grze ludzie demonstrują, że są „po właściwej stronie”, bardziej od innych sprawiedliwi, etyczni, prawi. To dlatego spory religijne, moralne i polityczne są tak gwałtowne — w rzeczywistości są to walki o reputację moralną. Status zdobywany poprzez moralną wyższość.
Gra sukcesu, w której status zdobywa się poprzez kompetencję i osiągnięcia. To typowa gra w biznesie, sporcie czy sztuce.
Te trzy typy gier statusowych opisać można jako odrębne modele, ale w praktyce niemal zawsze nakładają się one na siebie. Rzadko zdarza się sytuacja, w której uczestniczymy tylko w jednej z nich.
Szczególnie intensywne są gry, w których cnoty są narzędziem dominacji, wtedy status nie wynika wyłącznie z siły lub pozycji w hierarchii, lecz z przekonania, że dana osoba — lub grupa — reprezentuje moralnie wyższą rację. Mechanizm jest prosty: ktoś ogłasza normę moralną,
przedstawia siebie jako jej strażnika, nadając sobie prawo do do oceniania innych, a więc również do sprawowania nad nimi kontroli. Dominacja zostaje więc przedstawiona nie jako dominacja, lecz jako obrona wartości. Przerabialiśmy to wiele razy w historii i przerabiamy teraz…
Jedna z najciekawszych tez książki Storra brzmi: większość sporów nie dotyczy realnych interesów, lecz statusu i uznania. Stąd niezdolność do kompromisów, eskalację dyskusji, nieprzyjmowanie krytyki – atak na poglądy to atak na status i tożsamość.
Jeżeli rozpoznamy, że dana sytuacja jest jednocześnie grą cnoty i dominacji, łatwiej zrozumieć, dlaczego spór jest tak zaciekły. Nie chodzi już tylko o decyzję czy interes.
Chodzi o status moralny uczestników gry. A status moralny jest jedną z najtrudniejszych rzeczy do oddania bez walki.



